Coraz większy rozdźwięk między kastami w Polsce, od dzisiaj kasta 1600 ma mniejsze prawa

Wprowadzenie kolejnych przepisów, które dzielą Polaków na lepszych i gorszych ma właśnie miejsce. Wybrańcy będą mogli nadal legalnie zabijać „naszymi” samochodami i nie zostanie im odebrane prawo jazdy po przekroczeniu prędkości o 50 km/h w terenie zabudowanym.

Kasta, która zawsze jest najbardziej poszkodowana ma coraz mniejsze prawa w porównaniu ze swoimi oprawcami z aparatu partyjno-wodzowskiego.

Rozdźwięk w jednej sprawie dzisiaj sprawia, że próg za każdym razem się powiększa i staje się nie do przeskoczenia.

Albo sam jesteś oprawcą albo na ciebie polują, ale nie masz wyboru. W Polsce rodzisz się w lepszej lub gorszej rodzinie, a przepisy prawa są zmieniane tak, aby nie można było awansować w tej drabince, która cała stanowi tzw. babilon.

Przekomarzanie się na górze o fotel prezydenta przypomina o tym, że politycy zrobią wszystko, aby ciemny lud ŻĄDAŁ OBIETNIC i KIEŁBASY WYBORCZEJ.

Ludzie przejrzyjcie na oczy! – oni nic nie zmienią. Doprowadzą do jeszcze większej degradacji tego kim dzisiaj jesteś.

Ciężką pracą można próbować się wyrwać z marazmu biedy oraz braku swojego domu, mieszkania, ale wtedy stajemy się jeszcze większym trybikiem w tej maszynie, która się rozpędza i musi jeszcze szybciej pracować i musimy łożyć na utrzymanie banksterów, państwa i politykierów.

Szarzy pracownicy nie mają nic do gadania, a przewrót w postaci dania związkowcom jeszcze większych apanaży oraz władzy nie zmieni nic poza powstaniem nowej grupy uprzywilejowanej. W jednej chwili pewna grupa związkowców może wznieść się na wyższy lewel, po to aby zarobić więcej i jeszcze w większym stopniu wyzyskać tych na dole.

Kukiz zyskał około 20,8% głosów w wyborach i to ci wszyscy, którym chciało się pójść na wybory aby uczestniczyć w tym cyrku wyrazili swój sprzeciw temu co się tutaj dzieje. Kukiz gdyby wygrał stałby się taki sam jak reszta politykierów. Jest to tylko chwilowy głos sprzeciwu, który nic by nie zmienił w dłuższej perspektywie.

Ja wybieram niegłosowanie, niech sami wybierają się i nadają sobie przywileje. Machina partyjno-wodzowska jest tak bardzo rozpędzona, że tylko spektakularna kraksa spowodowana nadmierną prędkością może ją już tylko zatrzymać.

4 wywiady z mojego innego bloga – Kasuję bloga wywiad.blox.pl

Sebastian Hacking: Nie chciałem zostać fizykiem
Sebastian Hacking jest bratem jednego z najsłynniejszych fizyków na świecie. Nikt jednak nie wie, że brat słynnego fizyka prowadzi zdumiewające badania i to być może on przejdzie do historii jako największy współczesny odkrywca. Specjalnie dla wywiad.blox.pl:
Miło pana poznać, jest pan bratem najsłynniejszego współczesnego fizyka

[more]

 

Obecnie mój brat jest największym fizykiem, jednak może się to już niedługo zmienić (Ha ha – przypisek redakcji)

 

Nie wierzy pan w brata?

Bardzo wierze, ale fizyka nie zna jeszcze moich dokonań. Być może za rok będziemy mogli porównywać moje osiągnięcia z osiągnięciami mojego brata. Odkryłem w tej chwili nową teorię wszystkiego. Na podstawie zmodyfikowanej teorii Einsteina – jak ją nazwałem, opisałem jak zachowuje się materia w kosmosie, mam odpowiedź czym jest antymateria i dlaczego żyjemy w takim świecie w jakim żyjemy.

 

Czyli Einstein się mylił?

Ciężko to powiedzieć, ale tak. Czas nie jest względny, nie możemy wykonać słynnego doświadczenia z dwoma braćmi, gdzie jeden podróżował z prędkością światła, a drugi został na ziemi. Względność czasu nie istnieje. Istnieje natomiast nowe zjawisko indukcji grawitacyjnej. Grawitacja zachowuje się tak samo jak pole magnetyczne. Oznacza to, że teoria strun i super strun nie mogą mieć miejsca. Nie istnieją inne schowane wymiary w strunach.

 

Wszystko to brzmi pięknie, jednak czy istnieją na to jakieś dowody?

Proszę sobie wyobrazić, obecna teoria powstania świata zakłada zredukowanie masy wszystkiego co istnieje do punktu o nieskończenie małych rozmiarach. Czy jest to w ogóle wyobrażalne? Nie. Ale w tej chwili istnieją miliardy, czarnych dziur, z których nie wydobywa się nawet promieniowanie. W mojej teorii wszystkiego to właśnie czarna dziura była początkiem naszej planety. Jednak nie można powiedzieć, że cała kosmiczna materia pochodzi od jednego wybuchu. Był to wybuch jeden z nieskończonej ich ilości. Być może dwie albo więcej czarnych dziur zaczęły się nawzajem wciągać i nadmiar energii spowodował wybuch. Czarna dziura posiada wręcz niesamowitą siłę grawitacji. Ta siła może indukować w innych obiektach grawitację napędzające całe galaktyki.

 

No dobrze, a czy Bóg istnieje?

W tej kwestii mam podobne przemyślenia do brata. Bóg jako taki nie istnieje, ale cały ten mechanizm, w którym żyjemy można nazwać Bogiem. Czyli żyjemy jakby we wnętrzu Boga.

 

A co pan sądzi o świadomości?

Ciekawe pytanie, my jako ludzie posiadamy świadomość. Czyli mieszanina zjawisk chemiczno-fizyczna posiada samoświadomość istnienia. Potrafimy dokonywać słusznych wyborów. A co jeśli inne mieszaniny posiadają świadomość. Np. galaktyka jest częścią myślącego układu. No i coś z ziemi. Sieć komputerów może posiadać świadomość. Tylko jest to jakaś odrębna forma świadomości.

 

Życie cieniowe istnieje?

Ostatnio powstało wiele teorii na ten temat. Jest to jakby naukowe wyjaśnienie innych wymiarów. Teorie zakładają istnienie antymaterii, a tym samym istnienie życia składającego się z antymaterii. W mojej teorii nie ma miejsca na antymaterię. A tym samym na istnienie życia powstałego z antymaterii.

 

To co wypełnia wszechświat?

Według dzisiejszych obliczeń we wszechświecie brakuje 5/6 materii. Więc zakłada się istnienie tej brakującej części w postaci ukrytej. Jednak tę ukrytą postać należy nazwać nie antymaterią. A nowymi zasadami fizyki. Wspomniałem już wcześniej o indukcji grawitacyjnej. Ciemnej materii nie ma. Są za to nowe siły pochodzące od grawitacji i innych oddziaływań.

 

Czym jeszcze pan nas zaskoczy?

Proszę wiedzieć, że fizyka zaskoczy państwa nie raz.

 

Fizyka jest pana całym życiem?

I tak, i nie. Tak naprawdę to nie chciałem zostać fizykiem. Bardziej pociągała mnie matematyka. Jednak szybko odkryłem, że w fizyce jest tyle niewiadomych, a w matematyce już wszystko odkryto.

 

Janina Mickiewicz-Quriam: Moje życie, moja wielka pasja

Janina Mickiewicz-Quriam jest absolwentką Sorbony, jednak jej największym życiowym osiągnięciem jest, jak twierdzi, założenie wielokulturowej rodziny w obcym kraju. Specjalnie dla wywiad.blox.pl:

 

Podobno chce pani wrócić do Polski i założyć własną partię polityczną?

Nic mi o tym nie wiadomo.

 

A zna pani obecną sytuację polityczną w Polsce?

Proszę zrozumieć, że ja nie mam czasu na politykę. Owszem w czasach młodości chodziłam na różnego rodzaju wiece. Walczyłam o prawa kobiet, lesbijek, uczestniczyłam w spotkaniach Greenpeace w Nowej Zelandii. To były inne czasy, mojej wewnętrznej wolności, ale przede wszystkim mojej młodości.

 

Co sprawiło, że zmieniła pani zdanie na temat równouprawnienia kobiet?

To zabrzmi śmiesznie, ale wyjechałam do Indii i tam zrozumiałam, że życie ma się tylko jedno. I ja zadecyduję o jego przebiegu. Poznałam tam mojego przyszłego męża. To nie była miłość od pierwszego wejrzenia, ponieważ ja chciałam się bawić, poznawać nowych ludzi, a on był inny. Być może to sprawiło, że nasze drogi rozeszły się na kilka lat.

 

Jak to się stało, że nagrała pani wielki hit „Moje życie”?

Trzeba by zacząć od początku. Miałam może wtedy z dwadzieścia lat. Próbowałam zmienić świat, jak się okazało to świat zmienił mnie samą. Śpiew stał się moja pasją, później dobrze płatnym zawodem. Nagle stałam się gwiazdą, miałam wszystko. Nieograniczoną sławę, dużo pieniędzy. Jednak jak się okazało rzucono mnie na głęboką wodę, do której ja nie pasowałam. Byłam tylko małą niewinną istotką w wielkim świecie. Czułam się samotna, dlatego szybko zrobiłam wszystko by się z niego wyrwać. Poszłam na studia.

 

W show biznesie była pani bardziej samotna, niż na uczelni?

Tak to wyglądało. W między czasie przeżyłam straszny wypadek samochodowy. Lekarze nie dawali mi większych szans na to, że wstanę z wózka. Mogę powiedzieć, że dzięki niemu nie nagrałam już więcej żadnej płyty. Zainteresowałam się wtedy medycyną.

 

I wtedy stał się cud?

Tak, w piękny zimowy wieczór, oglądałam przez okno płatki spadającego śniegu. Pomyślałam, że spróbuję po raz setny wstać z tego przeklętego siedziska i stało się. To był najszczęśliwszy moment w moim życiu. Do dzisiaj pamiętam zaskoczenie mojego jedynego brata jak wróciłam do Gdańska i wyszłam z pociągu sama. Bez wózka.

 

Przed sobą miała pani wielką karierę zawodową.

Pracowałam w szpitalu w moim rodzinnym mieście praktycznie dwadzieścia cztery godziny na dobę. Ta praca była moją pasją. Zarażałam nią innych moich kolegów po fachu. I wtedy przyszedł kontrakt na wyjazd do najlepszego szpitala w Katarze. To był kosmos.

 

Rozumiem, że nie miała pani żadnych wątpliwości co do wyjazdu.

To było wielkie wyróżnienie, ale ja miałam już tutaj praktycznie wszystko. Brakowało mi jedynie nowych metod leczenia. Nasz szpital nie dawał mi możliwości wprowadzania zmian. Wiedziałam, że tam dostanę sztab ludzi do przeprowadzania skomplikowanych operacji, to było jak marzenie. A ja bez zbędnego gadania postanowiłam je spełnić. Pomyślałam „raz kozie śmierć”, jestem przyzwyczajona do ciągłych zmian.

 

Pamięta pani pierwsze chwile w Katarze?

To był inny świat. Szpital miał niewyobrażalne dotacje prosto z kiesy emira. Do pracy dojeżdżaliśmy taksówkami, czuliśmy się jak wybrańcy losu. Wtedy również poznałam na nowo Ishtara. Były też ciężkie chwile, ponieważ sytuacja na Półwyspie stawała się niebezpieczna. W każdej chwili mogła wybuchnąć nowa wojna domowa.

 

Z perspektywy lat, co było dla pani największym wyzwaniem?

Wszystko. Jednak życie w Katarze było jednym z największych. Moja rodzina żyje w duchu tradycji polskich i katarskich. Nauczyłam się brać życie takie jakim ono jest naprawdę. Dużo zależy od nas samych dlatego nie żałuję moich życiowych wyborów.

 

Jest pani nadal popularna na całym świecie, chociaż nagrała pani tylko jedną płytę.

Czasami zastanawiam się jakby potoczyłoby się moje życia, gdybym została przy muzyce. Raz na rok spotykam się z moim fanklubem, posiada on nawet własną stronę internetową. Wtedy przeżywam moją młodość na nowo. Wchodzę na małą scenę i śpiewam moją piosenkę.

 

A jakie są pani plany na przyszłość?

W tej chwili piszę poradnik dla osób mających problemy z nadwagą. Prezentuję swoje luźne przemyślenia, ale również doświadczenia moich pacjentek. Proszę mi uwierzyć, że jest to problem głównie naszej psychiki. Prowadzę także wykłady na tutejszym uniwersytecie. Moim marzeniem jest założenie własnej gazety propagującej zdrowy tryb życia, jednak brakuje mi na to czasu.

 

Oczywiście zdrowia, bo ono jest najważniejsze. Ale najbardziej chodzi mi po głowie ten Oscar. Jak wiadomo, mój ojciec też jest aktorem. Aktorstwo mam we krwi.

 


Robert Matrasa: Aktorstwo mam we krwi

Robert Matrasa jest początkującym aktorem polskiej szkoły filmowej. Zdobył już kilka prestiżowych nagród, ale czeka na tę najważniejsza dla aktora: Oscara. Specjalnie dla wywiad.blox.pl:

 

Ostatnio zagrałeś w wielu filmach.

Zgadza się, nie jestem już anonimowym epizodystą. W lutym wchodzi mój kolejny film: „Skrzydlaki”.

 

Sława ci nie przeszkadza?

Cieszę się, że czasem ktoś do mnie podejdzie i powie: „Z ciebie to równy gość”. Jednak zaczyna mnie to coraz bardziej irytować. Dobrze, że nie występuję w serialu.

 

Ale miałeś już kilka propozycji

Miałem zagrać Patryka w ‚Pierwszej Rozterce”, ale w ostatniej chwili zrezygnowałem, zagrałem za to w filmie u boku samego Stanisława Lindkowskiego.

 

Jak się z nim współpracuje?

To wymagający gość. Dublowaliśmy każdą scenę po 10 razy. Ale od takich chciałbym się uczyć.

 

Mówi się, że twoja ostatnia rola ma szansę na Oscara?

Na prawdę się tak mówi? Nie wiedziałem. A tak na serio to byłoby miło otrzymać taką nagrodę. Myślę, że sodowa nie uderzyłaby mi do głowy.

 

Masz dziewczynę?

Muszę zmartwić drogie Panie, ale mam. Kocham Justynę bardzo. Więc jestem zamknięty na propozycje – śmiech (przypisek redakcji

 

Czego można życzyć tak świetnie zapowiadającemu się aktorowi?

 

Zmieniło się wszystko. Miałam zagrać u boku Shultza, jednak będąc w Berlinie zadzwonił do mnie mój agent. Wiedziałam, że nie mogę stracić takiej okazji. Alana poznałam na planie, nie chętnie mówię o moim życiu prywatnym. Ale mogę zdradzić, że jestem w szczęśliwym związku.

Lane Jane – była prostytutka, obecnie szuka miłości

wywiad.blox.pl: Rzucasz facetów jak rękawiczki?

Lane Jane: To mit, walczę z nim od kilkunastu lat. Utarło się, że prostytutki nie mają uczuć. Ja z tym skończyłam, ale zawsze kogoś kochałam.

 

Wracając do twojej przeszłości. Co było najtrudniejsze w tym co robiłaś?

To oczywiste, negatywne emocje. Wszystkie one przechodziły na mnie. Wszystkim wydaje się, że to łatwa kasa. Jasne..

 

Porozmawiajmy o twojej najnowszej produkcji

W Zatraconych zagrałam jedną  z głównych ról. Jestem z niej bardzo zadowolona, bo udało mi się przełamać pewne utarte schematy na mój temat. Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się czekać z takim utęsknieniem na premierę. Reakcja widzów była zadziwiająca, chciałam im wszystkim podziękować. To dzięki wam mam siłę do dalszej pracy. Będąc w Paryżu zauważyłem, że piękno zależy od szczegółów. Myślę, że rola Zuzany będzie pewnym drogowskazem.

 

Jak zmieniło się twoje życie po Zatraconych? Jesteś zaręczona z Alanem Oright?

Świat stoi przede mną otworem

Ile jeszcze mi zostało? To pytanie nie jest zadawane przez wszystkich użytkowników tej planety, ale oni nie muszą zadawać takiego pytania, bo przecież ewolucja tak nas skonstruowała, abyśmy nie zadawali pytań najważniejszych, jednak niektórzy tak mają. 

Aby lepiej wykorzystać swoje życie niektóre jednostki wymyśliły, że można się wspomóc różnymi środkami, a mianowicie suplementami diety, które w naszym systemie państwowym nie są w pełni legalne.

Chodzi tutaj o leki nootropowe, nie tak dawno odkryłem kilka, a chodzi o substancje czynne, które pobudzają działanie mózgu, a są to m.in. stary piracetam, winpocetyna, aniracetam, noopept, niacyna, sulbotiamina i dużo innych. Oraz substancje wspomagające m.in. cholina, tauryna, kofeina…

Swego czasu miałem na wyposażeniu swojej apteczki Vinpocetyne i nie wiedziałem, że takie leki działają na zwiększenie możliwości naszego mózgu.

Doszedłem do wniosku, że skoro te substancje nie są w Polsce zakazane, a jedynie niektóre są dostępne na receptę, sprawdzę i użyję, ale wtedy, gdy będę tego potrzebował. 

Oczywiście wszystko w jakimś stopniu działa, ale trzeba uważać na źródła pochodzenia takich substancji. Doszedłem do wniosku, że wytwórcą leków i suplementów może zostać każdy. Na rynku pojawili się domorośli wytwórcy supli i podobno jakaś dziewczyna umarła po spożyciu spalacza tłuszczu, a ja tak się składa mam na stanie u siebie wzbogacony noopept od tego sprzedawcy, nie mam w ogóle zaufania do tego. Ze 100 kapsów zużyte zostało 4 przeze mnie, 50 zostało spuszczone w kiblu, a pozostała porcja czeka…

Piracetam został użyty przeze mnie w sytuacji gdy byłem pod bramką i pewnie pomógł. Ze 100 caps. zostało użyte około 30, część została wyrzucona tak jak noopept, jednak ten produkt wygląda bardziej profesjonalnie tak jak z apteki więc mam większe zaufanie, no i podobno już 30 lat temu ludzie to używali.

Przyszła pora na Sulbutiaminę, czekam na przesyłkę, nie ufam temu bo kupiłem od firmy małej i w proszku. 

Podobno najmądrzejszy wg. MENSy człowiek zużywa takich środków na kilogramy i tworzy sobie mieszankę wybuchową z takich środków, więc to mnie też zachęca do spróbowania.

No i praca, bo muszę rano wstać, a skoro używam duże ilości kawy, a w niej kofeiny więc dlaczego mam nie spróbować czegoś innego. Oczywiście z umiarem. Raz na miesiąc? Bo ile można brać takie wynalazki? Bardziej mnie martwi, że alkohol i te środki nie współgrają ze sobą, a ja nie jestem abstynentem. Lubię przecież jak każdy polak wypić w weekend i posiedzieć przed ulubionym serialem z netu z kuflem, butelką, kieliszkiem czegoś wyskokowego.

Szkoda, że czasami po alkoholu mam tylko otwarty umysł. Po środkach nootropowych umysł staje się raczej zamknięty i skoncentrowany na tu i teraz.

Ja jakoś lubię te super środki.

A teraz szybki skrót nowości? Młody jęczmień jest okropny w smaku, pobudzenie energetyczne? Nie mogę tego pić. Chlorofil jest nie do przejścia.

Tiamina czyli witamina B1 podobno pobudza i dodaje energii szkoda, że tylko w bardzo dużych dawkach. Zalecana dawka dzienna to około 1,5 mg, jako pobudzacz jest stosowana w dawkach około 500 mg.

Niacyna podobno to też nootrop, jednak w dużych dawkach, w normalnych suplementach jest, jednak w dawkach około 30 mg, a jako nootrop potrzeba około 600 mg i także występuje w dwóch postaciach, kwasu nikotynowego, który działa na wątrobę dosyć dobrze, jednak daje on efekt flush, uderzenia ciepła, oraz w postaci aldehydy, który źle działa na wątrobę, ale bez efektu flush, podobno ta pierwsza forma jest lepsza na brain fogi.

Podsumowując zioło jest złe dla mózgu, leki rozwadniające krew są dobre, jednak takie leki powinny być stosowane przez ludzi, którzy przez siedzący tryb życia, lub przez siedzenie są narażeni na zakrzepicę i oni powinni przyjmować leki rozrzedzające krew, dodatkowo alkohol nie jest wskazany przy tym bo jeszcze bardziej wpływa na nas. 

Środki nootropowe w niektórych krajach są powszechnie dostępne np. w Rosji, Anglii. W Polsce nie są. Na świecie istnieje setki, tysiące substancji, które są pomocne, wiem bo korzystam i jest to zbawienie, do wszystkiego należy podchodzić z głową i mieć na uwadze, że łatwo przejść na ciemną stronę. 

Od wszystkiego można się uzależnić i do wszystkiego można się przyzwyczaić. Rozwaga w stosowaniu to jest najważniejsze. Nie sposób spróbować wszystkiego przy dolegliwościach, które nas nękają, ale warto czasami próbować bo rowzwiązanie naszego życiowego problemu może być łatwoosiągalne i może uratować nam życie.

B2B Business to Business

Często spotykasz się z takim skrótem B2B i chociaż wiesz co on oznacza często nie zdajesz sobie sprawy z tego dlaczego robienie biznesu z innym biznesem jest takie ważne i jak bardzo jest to inne podejście niż do klientów indywidualnych.

Z określenia często korzystają różne branże, a nawet  zwłaszcza takie, które chcą kreować swój wizerunek na innowacyjności, korporacyjności lub też chcą pretendować do wyższej sfery firm niszowych sprzeciwiając się faktom.

B2B jest ważny dlatego, że daje wyższy poziom stabilizacji firmie oferującej usługę innym firmom. Czasami jednak płatności nie przychodzą w terminie ustalonym w umowach, a firmy dalej wykonują swoją pracę wierząc, że zleceniobiorca zapłaci w przyszłości cała kwotę wraz z odsetkami.

Gdy firma płacąca jest w dobrej kondycji finansowej to można spodziewać się terminowych płatności, jednak na rynku nie ma tak dobrze, są branże, które mają lepsze okresy i gorsze nawet na przestrzeni roku. 

Zawierzenie w uregulowanie płatności w późniejszym terminie może doprowadzić do katastrofy i bardzo poważnego zadłużenia. Jak widzimy są pozytywne jak i negatywne skutki B2B jednak zawsze będą one inne od B2C. Z jednej strony większa płynność finansowa, a z drugie większe ryzyko.

Wielka moc natury

Natura nie oszczędza człowieka. Jesteśmy niczym w porównaniu z przeogromnym wszechświatem, a nawet z jedną z fal tsunami, która nawiedziła Japonię, już siedem dni temu. W hołdzie poległym w całej Japonii uczczono zmarłych minutą ciszy przy dźwiękach syren.

[more]

Jednak zagrożenie nadal istnieje i to ze strony elektrowni atomowej, ale również ze strony kolejnych mogących w każdej chwili wystąpić trzęsień ziemi. Nie ma co ukrywać zagrożona jest nie tylko Japonia, ale i kilka kontynentów. Chodzi tutaj głównie o silne promieniowanie z uszkodzonych reaktorów atomowych.

Serial Zagubieni odzwierciedla nasze czasy

Chociaż serial Zagubieni jest tylko rozrywką dla mas. To i tak można w nim dostrzec coś wspaniałego. Człowiek, który pisał scenariusz do tego serialu zapewne już dawno pogubił się w swoich fantastycznych historiach. Tłumaczenie, że John Locke umarł, a w jego ciało wstąpiło coś co zamienia się w czarny dym, który zabija ludzi, już nam wystarcza. Z każdą nową serią na wyspie pojawiają się nowi bohaterowi, którzy już na tej wyspie byli od lat. Nie o to tutaj chodzi, ponieważ co tydzień pragniemy obejrzeć zaskakującą historię o kilku starych bohaterach serialu.

[more]

Już żadne tłumaczenia nie są potrzebne, bohaterowie mogą umierać po kilka razy, nie ważne, bo my pragniemy zobaczyć grę komputerową z prawdziwymi aktorami na ekranie telewizora. To nic, że serial czasami jest sztucznie patetyczny, nic tak nie cieszy wzroku jak biegnący Hugo Dude będący w czerwonej koszuli na zielonym tle wyspy. Ma być zróżnicowanie, jednym razem strasznie, a innym śmiesznie, ale zawsze zaskakująco.

W Ziemię nigdy nie uderzy wielka planetoida – antygrawitacja

Zastanawia mnie dlaczego planety poruszają się tak jak się poruszają? I wtedy przychodzi mi pewna myśl do głowy. Musi istnieć jakieś nieznane do tej pory oddziaływanie między dużymi ciałami niebieskimi.
Jeśli takie oddziaływanie istnieje to działa ono pewnie na zasadzie odpychania. Skoro kosmos się rozszerza, to wszystkie duże skupiska masy muszą się odpychać. Działa to na zasadzie domina, wystarczy, że jedna planeta odepchnie drugą, następna kolejną i tak w nieskończoność. W ogóle dlaczego istnieje coś takiego jak grawitacja?

[more]

Przecież równie dobrze mogłoby jej nie być. Ludzkość czeka wynalezienie antygrawitacji, ale wcześniej należy zastanowić się czym jest właśnie grawitacja, aby stworzyć coś przeciwnego. Skoro grawitacja działa na ciała mające masę, to grawitacja nie będzie działała na coś bez masy. Jednak celem jest nie tylko uwolnienie się od grawitacji, ale wykorzystywanie jej do wytwarzania energii i ruchu. Potrzeba więc czegoś więcej, jakiejś formy antymasy, czy też antymaterii.

Powiedzmy, że normalna materia zbudowana jest z atomów i innych cząstek elementarnych, ale jak może wyglądać, czy też z czego jest zbudowana antymateria? A może ona nie istnieje w kosmosie, tylko człowiek musi ją sam wynaleźć? Czy możliwe jest wykorzystanie antygrawitacji, która byćmoże istnieje pomiędzy dużymi ciałami niebieskimi? Możliwe, że oddziaływania między planetami i gwiazdami działają zróżnicowanie na różnych odległościach. Gdy ciała te są blisko to się przyciągają, a gdy daleko to się odpychają.

Czy wiara w Boga prowadzi do opętania?

Czy postępowanie według nakazów Boga może doprowadzić do opętania, tak przynajmniej mi się wydaje. Bo to właśnie wierząc w Szatana możemy zostać jakby przez niego zniewoleni, a przecież wierzyć w niego musimy jeżeli chcemy wierzyć w Boga.

[more]

Chodzi też o to, czy te reguły, według których mamy grać, chodzi o dobro, miłość, przebaczenie, nie są dla zwykłego człowieka zbyt sztywne? Przeciętny człowiek nie nadstawi drugiego policzka, ponieważ nie może znieść upokorzenia.

Taka postawa dobra jest tylko dla ludzi o silnych nerwach, z odrobiną dystansu, wreszcie mądrych, no i przede wszystkim wierzących. Jednak nie każdy rozumie zasady tej gry, Ci co rozumieją je tylko połowicznie, nie będą mogli w pełni wszystkiego pojąć a to może prowadzić do chorób psychicznych, załamań i wreszcie czegoś tak dziwnego jak opętanie.

Fora internetowe są opanowane przez rosyjskie trole

Rosjanie żyją w ciągłej propagandzie i od zawsze uwielbiają swoich oprawców. Kolejny oprawca używa propagandy do swoich celów i chce zapisać się na kartach historii jako wielki.

Trole internetowe są opłacane przez propagandę i dostając ochłapy przyczyniają się do szerzenia zła i śmierci w imię kilku rubli.

Niech zajdą do sklepu i kupią to co rok temu i zobaczą, czy jest dobrze?

Putin jest najbogatszym człowiek na świecie, dlatego, że jest największym złodziejem na świecie, a za chwilę chce być największym ludobójcą i zbrodniarzem na świecie. Trole zapominają, że oni sami zostaną zgładzeni przez machinę wojenną, która wytoczy się jeśli nadal będą popierać zbrodniarza. Zostaną zabici przez siły NATO.

Europa wyhodowała sobie własnego wroga poprzez nie ingerowanie w imperialistyczną politykę Rosji. Sami płacimy jej na zbrojenia poprzez tzw handel zagraniczny, ropę i gaz. Wydatki Rosji na obronność i zbrojenia w ostatnich latach rosły niebotycznie, co więcej nawet w tej trudnej sytuacji nie ma planów przystopowania tępa wydawania pieniędzy na broń.

Co to oznacza? A to, że trole będą dostawały coraz mniej ochłapów i będą wydzierać sobie z pyska ostatnie ruble za pisanie kłamstw i oszczerstw na naszych forach, a Rosja będzie jeszcze bardziej gotowa nas zabić. 

Celem troli jest zrzucenie winy za wszystkie zło historii na banderowców, wymazując niechlubne i barbarzyńskie zachowania ich kraju. Wyolbrzymienie nacjonalizacji oraz relatywizacja faktów historycznych. Działanie troli można porównać do działania Putina i KGB oraz propagandy w czystej postaci.

– Piszę totalne kłamstwa, powtarzam je milion razy i uznaję je za prawdę, nie zważając na nic zwłaszcza na fakty.

Dlaczego ludzie chcą uczestniczyć w tym teatrze pełniąc rolę pionka do przesuwania i mięsa armatniego, będąc sterowanym przez pojedynczych szalonych ludzi w imię ich chorych ambicji?

W tym miejscu posyłam i wylewam moje fekalia na wszystkich chorych polityków tego świata chcących zabijać i sterować masami prowadząc ich prosto do rynsztoka.